Matko... Czemu ona ciagle się na mnie "focha"? No nic... Idę ją ZNÓW przeprosić... W głowie pobrzmiewały mi jej słowa: "Myliłam się co do ciebie". Może po prostu powinna zakończyć temat, a nie dalej go ciągnąć? Nie musiałbym ją trzeci raz przepraszać i też między nami byłoby spoko. I też ani ja, ani ona nie bylibysmy skrzywdzeni. Lecz nie. Kaskada musiała. Dosłownie.
Pogalopowałem za nią ZNÓW nie wiedząc gdzie tez klacz się podziewa. Już komletnie nie miałem ochoty z nia tozmawiać i przepraszać. Męczyły mnie takie osoby. Zgadnijcie gdzie ją znalazłem? W swojej grocie, płakała :/
Gdy spostrzegła mnie krzyknęła:
- Odejdź, ty brutalu!
Potaknąłem głową.
- Tak... Masz słusznosć mnie tak nazywać, ale naprawdę skończmy wreszcie ten temat. Nie chcę, żebyś ZNÓW płakała.
(Kaskada?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz